Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Robert Grzeszczyk   Uratowałem wilka z niewoli
5

Uratowałem wilka z niewoli

 

Uratowałem wilka z niewoli


Pierwszy raz spotkałem wilka w Beskidzie Niskim. W Hucie Polańskiej, ponad kilometr powyżej kamiennego kościółka. Najadłem się strachu.
Drugi raz w zupełnie innych okolicznościach w okolicy Sokołowa Podlaskiego.

To było pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Pracowałem w Lasach Państwowych. Pewnego razu zadzwonił leśniczy z informacją, że na podwórzu jednego z gospodarstw we wsi Żółkwy znajduje się uwiązany do drzewa wilk. Że jest z pewnością wściekły.
Szybko zapakowałem się z kolegą do dużego Fiata, po drodze zabraliśmy zaprzyjaźnionego weterynarza.
W pół godziny byliśmy na miejscu.
Wilk przywiązany łańcuchem do jabłoni. Obok pióra po kórach którymi był karmiony.Niewielka osada na kolonii. Drewniany domek w ogrodzeniu ze starych olchowych sztachet. Przed ogrodzeniem kilka owocowych drzewek.
Wiosna. Wczesna. Pąki dopiero nabrzmiewają.
Do jednego z drzew, na łańcuchu, uwiązany wilk.
Gospodarz tłumaczy, że go przyprowadził z lasu. Znalazł go we wnyku.
Trzyma go już trzeci dzień.
Karmi. Co dzień : jedna kura.
Wilk młodziutki i według diagnozy weterynarza zdrowy.
Decydujemy się go uwolnić.
Pęta z żelaznego łańcuchaWidłami przyszpilamy łańcuch do ziemi i otwieramy karabińczyk. Wyjmujemy widły z ziemi.
Wilk jest wolny.
Wciąż jednak waruje przy drzewie.
Konsternacja. Patrzymy po sobie z niedowierzaniem. Jesteśmy ostrożni i nie mamy zamiaru zbliżać się do zwierza.
Po chwili i krótkiej naradzie zaczynamy go płoszyć. Machamy rękami, klaszczemy. Zaczynamy hałasować.
Wilk przywarował mocniej.
Wsiadam do samochodu. Zapuszczam silnik. Włączam światła. Jadę na wilka i trąbię.
Nic.
Wilk wciąż waruje.
Sprawa staje się poważna. Nie przewidywaliśmy takiej sytuacji.
Co robić?
Nie możemy zostawić wilka we wsi. Zbyt duże ryzyko. Nawet o tym nie myślimy.
Co robić?
Prosimy gospodarza by spróbował z traktorem. Za chwile wyjeżdża starą trzydziestką. Warczy. Hałas na okolice. Jedzie na warującego wilka.
Przejechał nad nim.
Wilk wciąż waruje.
Nie wierzymy własnym oczom. Zaczynamy się denerwować.
Co robić?
Na podwórzu leży kilka świeżo przetartych kłód.
Decydujemy się.
Każdy bierze po dość solidnym oflisie. Tak uzbrojeni zbliżamy się do wciąż warującego zwierza.
Na zmianę, systematycznie, zaczynamy go okładać.
Nie jest lekko. Ale po chwili nasz wysiłek zostaje nagrodzony.
Wilk się podnosi.
Jeszcze tylko kilka razów i powoli odbiega w stronę lasu.
Uratowaliśmy mu życie. Nauczyliśmy ostrożności i może bojaźni przed człowiekiem.
Wilk przywiązany łańcuchem w pobliżu obejścia. Złapany uprzednio w sidła w pobliskim lesie.Minęło ponad dwadzieścia lat. Do tej pory w okolicy nie pojawił się drugi wilk.
A wilków w Polsce jest kilkanaście razy więcej.



Zapraszam do galerii, gdzie można spojrzeć na skany slajdów związanych z tym wydarzeniem.
http://picasaweb.google.pl/robertgrzeszczyk/JakWyzwoliEmWilka#
Skan starych slajdów dokumentujących opisaną historię.

 

 

Ten wpis czytano 654 razy.
Dobrze,że się udało to najważniejsze.
Jacek Kul - Piątek, 15 Kwiecień 2011 02:07
był trzymany u płota zaledwie trzy dni. Nie tak długo.
Poza tym dostał w ***sko również po tym, by zapamiętał, że człek to wróg i by był ostrożny na przyszłość.
Robert Grzeszczyk - Czwartek, 24 Luty 2011 12:57
ale ciekawe też , czy wilczek nie zdążył się już przyzwyczaić do darmowej michy? Bo chyba szybko to zrozumiał tak wiernie trzymając się łańcucha i niewoli. Co o tym myslisz?
Jan - Wtorek, 15 Luty 2011 23:16
Baliśmy się przede wszystkim zostawić go samopas we wsi. To było zbyt duże ryzyko i to było przyczyną naszego desperackiego zachowania - zbicia wilka by skrył się w lesie (wtedy oficjalnie przestałby być zagrożeniem dla mieszkańców wsi, ich kur, owiec, etc) a po wtóre - by poczuł bojaźń i lęk przed człowiekiem - co miało znaczenie niebagatelne po trzech dniach "obiadków w zagrodzie".
Robert Grzeszczyk - Niedziela, 06 Luty 2011 12:06
Ładny był ten młody wilczek jak widac na slajdach, choć też bym się go bał :)
Michał Zarzycki - Sobota, 05 Luty 2011 17:40
Odsłon: 10303
Robert Grzeszczyk
Leśnik, studia podyplomowe z zarządzania i organizacji przedsiębiorstw.
<< Lipiec 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
       
zobacz wszystkie wpisy »