Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Robert Grzeszczyk   Tragiczny los bobra, choć pod ochroną, nie doczekał się zainteresowania ze strony uprawnionego RDOŚ
8

Tragiczny los bobra, choć pod ochroną, nie doczekał się zainteresowania ze strony uprawnionego RDOŚ

po stawie pływa martwy od października 2014, zanieczyszczając wody gruntowe i płynące
Od 25 lat zakładam ogród dendrologiczny. Założenie obejmuje ponad 0,5 ha ziemi wraz z odnowionym zbiornikiem. Ot, takie hobby.

6 lat temu pojawił się bóbr.

Rzecz dzieje się na Mazowszu, w obszarze jurysdykcji RDOŚ Warszawa.

Poprosiłem odpowiedzialny za zwierzęta chronione urząd - Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska Warszawa, o pomoc. Otrzymałem broszurę opowiadającą o pożytecznej roli bobra, a w niej między innymi informację o możliwej pomocy ze strony urzędów.

Korespondencja trwa do dziś. Szósty rok!

RDOŚ-owi nie udało się udzielić przez ten czas żadnej pomocy. Nie udało się też urzędnikom pofatygować na miejsce, i choć sprawdzić, czy moje zawiadomienie jest prawdziwe. Nie udało mi się przez ponad pięć lat nakłonić Urzędu do wydania jakiejkolwiek decyzji administracyjnej, choć za każdym razem o to zabiegam.

Szkody postępują.

Z początkowych 5 drzew (zniszczonych w 2009 roku), dziś obejmują całość naszej posiadłości. Szkody objęły dziś nie tylko dendrologiczną kolekcję lecz także zanieczyszczenie stawu, zniszczenie jego skarp, zniszczenie trenów bezpośrednio przyległych, zmianę stosunków wodnych, które z kolei  spowodowały zniszczenie ogrodzenia. Zniszczeniu uległa flora i fauna, w tym wiele obecnych dotychczas gatunków krajowych (np.: kumak nizinny, rzekotka nadrzewna). Budowane przez zwierzęta tamy są wielokrotnie w sezonie rozbierane, gdyż niszczą łąkę.

Kolejne pokolenia bobrze żerują na mojej własności, bo urząd i państwo palcem nie kiwnęły w jej obronie, strasząc tylko i grożąc.

W listopadzie ubiegłego roku zauważyliśmy martwego bobra. Może zdechł a może ktoś mu pomógł, jakiś mniej cierpliwy sąsiad?
Zawiadomiłem RDOŚ!
Domyślacie się z jakim skutkiem!?
martwy, mniejszy, był już w szczątkowym stanie, konsumowany przez myszołowaWczoraj dojeżdżając na posesję wypłoszyliśmy myszołowa. Żerował na brzegu stawu. Na trupie kolejnego bobra, znacznie mniejszego.
Zanieczyszczenie wody w stawie przez gromadę bobrów przekształca się w zagrożenie epidemiologiczne, przez jad trupi, etc, który wraz z wodą zasila ciek oraz wody gruntowe.
Nie mam już mojej kolekcji dendrologicznej. Gdzie się podziało 25 lat mojej aktywności, która miała służyć nie tylko mnie?
Dziś mam problem z zagrożeniem całej okolicy. Zagrożeniem zdrowia moim i mojej rodziny.
Dla urzędów i prawa to pewnie moja sprawa i rekultywacja stawu to mój koszt? Jestem ciekaw decyzji Starosty?
Raz jeszcze dziękuję urzędom państwowym za ogromny wysiłek materialny podjęty dla opracowania materiału wskazującego na pożyteczną rolę bobra jak i za wszelką pomoc, której udzielają zgodnie z treścią zawartą w tym materiale. Za ich działania zgodne z prawem!? Za ich „przykładny” stosunek do prywatnej własności! W końcu dzisiejsza Rzeczypospolita to nie  PRL, i w końcu własność prywatna jest święta!!!

Dziękuję szczególnie Pani Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Aleksandrze Atłowskiej.

obraz ruiny i obojętności na krzywdę aparatu urzedniczego RDOŚ WarszawaNie Nie interesuje jej ludzka krzywda, którą igra od wielu lat. Pewnie nie zdaje sobie sprawy z kosztów jakie dziś trzeba będzie ponieść by przywrócić stan na mojej własności? Czy to są jej koszty, czy też mają się na nie zrzucić wszyscy Polacy? Straty nie zostały spowodowane przez mieszkańców kraju lecz przez jej zaniechania, urzędu którym kieruje, przez sprawującego nadzór Dyrektora Generalnego GDOŚ, a także przez Premiera Rządu, jako osoby, której podlega Dyrektor Generalny Ochrony Środowiska.

Okazuje się, że nie interesuje jej nie tylko moja krzywda i straty ale również i los bobra, gdyż w żaden sposób nie zareagowała na informację o jego śmierci! A przecież kieruje instytucją, której zadaniem jest ochrona zwierząt chronionych i opieka nad nimi.
Ten wpis czytano 1622 razy.
Panie Andrzeju: nie da rady opublikować prawdziwych informacji o szkodach czy o innych stratach (w tym także ludzkich) w środkach mainstreamu.
Ale gdzieś w opłatkach można poczytać:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/bobr_w_wielkim_miescie_187325.html
Robert Grzeszczyk - Piątek, 06 Listopad 2015 11:00
Bobrów jest zdecydowanie za dużo. Atakują ludzi i zwierzęta. Przychodzą bardzo blisko ludzi nie bojąc się ich. Naprawdę trzeba uważać. W internecie można znaleźć opisy śmiertelnych zagryzień ludzi przez bobry. Uważajcie na dzieci bo naprawdę nie ma żartów.
Gość Andrzej - Poniedziałek, 02 Listopad 2015 14:03
@Gość Kazik
Każda szkoda poczyniona przez bobry powinna zostać naprawiona zgodnie z Ustawą ochrony przyrody przez RDOŚ lub zgodnie z prawem własności w trybie postępowania przed sądem. W każdym przypadku należy jednak oczekiwać wykonania szacunku szkody nim dojdzie do jej likwidacji czy też naprawy. Dopiero szacunek ilościowy i jakościowy może być przedmiotem wyceny materialnej. Uważam, że RDOŚ działa niezgodnie z prawem, oczekując od pokrzywdzonych kolejnych nakładów finansowych by ich wnioski zacząć rozpatrywać (w niektórych regionach jest to żądanie oryginałów wypisów z ewidencji oraz oryginałów wyrysów z map ewidencyjnych a w innych rejonach tylko kopii tych dokumentów). Samo szacowanie ilościowe oraz jakościowe, ewidencjonowanie szkody nie wymaga żadnej dodatkowej dokumentacji a jedynie okazania szkody osobie upoważnionej przez RDOŚ do dokonania jej obmiaru. Ewentualna wypłata odszkodowania, gdy jego wysokość nie wzbudza zastrzeżeń poszkodowanego, może powodować żądanie przedstawienia prawa do jego odbioru. Lecz nie musi to być zbiór dokumentów źródłowych. Powinien wystarczyć nakaz płatniczy podatku gruntowego, dowód osobisty i ewentualnie oświadczenie. Niestety dziś praktyka jest inna. W sprawie odszkodowania za zniszczony sad, nie należy się spodziewać odszkodowania za utracone korzyści (prawdopodobnie tylko za wartość zjedzonego drewna). Odszkodowania za rzeczywistą stratę można dochodzić w Sądzie. Z pewnością będzie to wygrana Pana, lecz znając rzeczywistość, nie w wyniku pierwszej rozprawy. W normalny kraju: należałoby oszacować wiek drzewa, jego średni plon oraz zysk z tego plonu przez okres od zasadzenia nowego drzewa do momentu uzyskania plonu jakie dawało drzewo zniszczone. Powinien to zrobić rzeczoznawca i RDOŚ powinien za to zapłacić, gdyż sprawa w Sądzie zwielokrotni tylko koszty i dodatkowo obciąży Państwo. Takimi dodatkowymi kosztami powinien być obciążany niekompetentny urzędnik. Jednak oszacowanie straty ilościowej, która powinna być dokonane przez RDOŚ, zdecydowanie uprościłoby postępowanie przed sądem. RDOŚ nie chce szacować szkód, gdyż nie chce naprawiać prawdziwych szkód i krzywd które mają miejsce na łąkach, sadach, zagrodach chłopskich. RDOŚ i Państwo zachowują się jak Dwór w Polsce pańszczyźnianej.
By wszcząć procedurę zgłoszenia szkody, należy wypełnić specjalnie przygotowany druczek. Zgłoszenie szkody , zawierającej wszystkie niezbędne elementy występujące na druczku, ale przedstawione w innej formie niż opracowany druczek jest dla RDOŚ nieważne (!). Druczek jest na stronie www każdego RDOŚ. Z tego co wiem, można też dokonywać zgłoszeń szkód za pośrednictwem Gmin.
Robert Grzeszczyk - Czwartek, 11 Czerwiec 2015 14:01
U mnie na działce pojawiły się bobry, które bardzo gustują w moich owocowcyh drzewkach. Dlatego nie jestem z tego sąsiędztwa zadowolony. ślady uciążliwej aktywności tych bądź co bądź sympatycznych zwierząt, można zobaczyć praktycznie w każdym ogrodzie, który graniczy z ciekami wodnymi i zaroślami. Czy można zainteresowac tą sprawą jakiś urzędników związanych z ochroną środowiska?
Gość Kazik - Środa, 10 Czerwiec 2015 14:58
RDOŚ odpowiada za szkody w użytkach rolnych i leśnych. Ostatnio SN określił, ze nie ma podstaw różnicować lokalizacji szkody. Dla każdego logicznie myślacego, szkoda w mieście, na działce budowlanej tym bardziej powinna być szacowana, gdyż tyczy miejsca, gdzie bóbr naturalnie nie występuje. Urzędnik RDOŚ, czy GDOŚ pełniąc służbę państwową powinien pierwszy zgłaszać tego typu problem merytoryczny i problem niespójności prawnej. Zamykanie oczu i nie zgłaszanie usterek prawnych jest działaniem na szkodę państwa i źle świadczy o służbach tego państwa. O tym, że urzędnicy RDOŚ działaja nie tylko przeciwko duchowi prawa, ale również na szkodę kraju pozwoliłem sobie napisać oddzielnie na stronach WM.
Zdaję sobie do pewnego stopnia sprawę z kondycji bobrzego stada i infekcji jakie te zwierzęta niosą.
Znam historię reintrodukcji bobra w Polsce, poznałem swego czasu prof. Wirgiliusza Żurawskiego, osobiście b. mocno zaangażowanego w te prace. Uważam, ze dorobek PZŁ i PAN w tym zakresie jest ogromny. Uważam też, że dzisiejsze karygodne działania RDOŚ i GDOŚ w zakresie nadzoru nad stadem doprowadza do jego wyniszczenia. Służby nie podległe prawu, lecz pod nadzorem demagogów ideologicznych nie są w stanie działać racjonalnie. Najczęściej sieją spustoszenie i powodują zgliszcza.
Dziękuję za komentarz.
http://wolnemedia.net/ekologia/tragiczny-los-bobra-znajdujacego-sie-pod-ochrona/
Robert Grzeszczyk - Piątek, 29 Maj 2015 20:07
Witam Panie Robercie,
Komentator Arkadio lapie z slowka - gromada bobrow w stawie nie stwarza zagrozenia epidemiologicznego. Gromada zdechlych bobrow w stawie jest bezproblematyczna wylacznie w czaszce "pszyrodnika", ktory tego stawu nie ma pod nosem. Druga sprawa to padle, badz zabite bobry. Nie wiadomo zbyt wiele na temat kondycji zdrwotnej naszych bobrow. Dwa lata temu jeden z osrodkow naukowych w zachodniej Polsce badal pod tym katem kilkadziesiat egzemplarzy. Wyniki nie sa specjalnie budujace - wiekszosc zwierzat byla niesamowicie zainfekowana roznymi pasozytami. Stwierdzono tez wystepowanie gruzlicy bydlecej i innych "nieciekawych" rzeczy wsrod bobrow. Regularnie pojawiajace sie, padle z niewiadomych przyczyn osobniki wcale nie sa zabawnymi. Tym bardziej, ze jednoznaczne ustalenie przyczyn smierci w przypadku daleko posunietego rozkladu jest niemozliwe. Odnosnie powyzszego problemu epidemiologicznego mozna Panu poradzic tylko regularne chodzenie do kosciola i modlitwy o to sie zeby bobrze trupy byly raczej ofiarami szpadla sasiada, pasozytow niz czegos powazniejszego. Brzmi cynicznie ale tak jest i pod tym wzgledem nie moze sie Pan spodziewadz zadnej pomocy - znikad. A ze strony organow administracji, ktore "zarzadzaja" tym gatunkiem czy "pszyrodnikow" juz w ogole. O ile uda mi sie cos znalezsc w internecie na temat badan dot. zdrowotnosci bobra naszego powszedniego , postaram sie wrzucic jakis link.

Druga sprawa dotyczy szkod. Pani Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Aleksandra Atłowska mogla miec Pana i pana lamenty gleboko w 4 literach i ma je zapewne nadal. Niezaleznie od tego jak intensywnie Pan sie bedzie uskarzal. Do sierpnia ub. mielismy w ustawie o ochronie przyrody regulacje, iz Skarb Panstwa odpowiada wylacznie za szkody w uprawach rolnych. O ile dobrze zrozumialem panski ogrod taka uprawa nie byl i nie jest. Stad ignorowanie Panskich lamentow bylo w pewnym sensie uzasadnione. W ub. zapadl wyrok TK kwestionujacy te regulacje i "organa" na dzien dzisiejszy obowiazane sa szacowac KAZDA szkode we wlasnosci, mimo iz nie ma jeszcze przepisow wykonawczych. Na Pana miejscu zwrocilbym sie ponownie do RDOSia - wskazujac na istniejacy stan prawny. Jesli instytucja nie zareaguje to jest Sad Administracyjny gdzie zlozenie skargi na opieszalosc organu jest stosunkowo proste. Polecalbym wlasnie ta droge. Inaczej moze Pan lamentowac do sadnego dnia.
pozdr
daka
daka - Piątek, 29 Maj 2015 19:04
Bardzo dziękuję za komentarz. Z pewnością jest Pan/Pani większym znawcą ode mnie jeśli idzie o skażenie wód. Ja mam tylko świadomość tego, że skażenie może mieć przyczynę nie tylko w przypadku wlania do wody ropy czy substancji chemicznych. I jestem o tym przekonany. Jeśli nie mam racji to zapraszam do konsumpcji?
Jednak nie jest tematem zasadniczym tego artykułu skażenie wody, które ma miejsce. Tematem zasadniczym jest sposób działania RDOŚ. Rozumiem, że ten zaś jest dla Pana/Pani zupełnie strawny. Ponieważ dla mnie jest zgryzotą od kilku lat, to postanowiłem w końcu upublicznić.
Robert Grzeszczyk - Czwartek, 28 Maj 2015 16:01
Ja rozumiem, że osobami odpowiedzialnymi za treść bloga są wyłącznie autorzy wpisów ale nie każdy czytelnik to zrozumie.
Zatem jeśli ktoś przeczyta na portalu ekologia.pl, że:
"Zanieczyszczenie wody w stawie przez gromadę bobrów przekształca się w zagrożenie epidemiologiczne, przez jad trupi, etc, który wraz z wodą zasila ciek oraz wody gruntowe... Dziś mam problem z zagrożeniem całej okolicy. Zagrożeniem zdrowia moim i mojej rodziny..." - będzie skłonny w to uwierzyć, tym bardziej, że pisze to leśnik.
Tymczasem nie wiem jak to skomentować, żeby każdy zrozumiał jak wielką bzdurą są powyższe słowa.
Proszę o wyjaśnienie, w jakiż to sposób "gromada" bobrów ma stanowić dla Pana zagrożenie. Czy na studiach nie poruszaliście tematyki ekologii systemów wodnych? Bo jeśli tak to pan te zajęcia prawdopodobnie opuścił...
Gość Arkadio - Czwartek, 28 Maj 2015 13:47
Odsłon: 12884
Robert Grzeszczyk
Leśnik, studia podyplomowe z zarządzania i organizacji przedsiębiorstw.
<< Listopad 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930    
zobacz wszystkie wpisy »