Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Robert Grzeszczyk   Komentarze

Komentarze

Nareszcie jakiś merytoryczny tekst na temat CO2 i O2. Pozdrawiam serdecznie:)

https://mobile.twitter.com/pikus_pol/status/891601520533409792

donatorzy

Bardzo mnie cieszy zainteresowanie artykułem. Niektóre z załączonych wątków i linków w sposób jednoznaczny wskazują, że sprawa klimatu i jego zmian jest dziś w dużej mierze sprawą wiary. Pozwolę wiec sobie pozostać przy swoim stanowisku, gdyż każda nagonka i cenzura powodują mój opór i podejrzenia - gdy zaczniemy sprawę rozpatrywać tylko w sferze wiary. Gdy zaś będziemy szukać dowodów, znacznie trudniej, lecz odnajdziemy je również po drugiej stronie (pisze o nich w książce "Błękitna planeta w zielonych okowach" Vaclav Klaus - były Prezydent Czech http://lubimyczytac.pl/ksiazka/84156/blekitna-planeta-w-zielonych-okowach-co-jest-zagrozone-klimat-czy-wolnosc ).
Zgadzam się z uwagą dotyczącą prof Jaworskiego. Nie mogę się tłumaczyć pomyłką. Proszę więc o przyjęcie erraty: prof. St. Ostaficzuk - http://www.cire.pl/pliki/2/palmy_weglem_nie_biomas.pdf

Uważam, ze należy przestrzegać prawa obowiązującego w Polsce. Powinni go przestrzegać w takim samym stopniu Ci, których nazywa się "ciemnym ludem" jak i ci, którzy to prawo tworzą lub maja stać na jego straży.
W kraju są lasy ochronne (Rezerwaty i Parki Narodowe) oraz lasy gospodarcze. Każda z tych domen ma odmienne zadania i sposoby postępowania w nich człowieka. Stosowanie pozyskania i wyręby w Parkach czy rezerwatach są raczej niedopuszczalne. Podobnie, stosowanie metod ochrony biernej w przestrzeni lasów gospodarczych nie jest dopuszczalne, i narusza ten obowiązujący w świecie podział. Niestety w obszarze nadleśnictw puszczańskich jest to nagminnie stosowane. Doprowadziło w efekcie do zagłady w Puszczy. Bo choć drzewostany świerkowe stanowiły w niej do 30% zasobów, to ich destrukcja działa jak lawina na pozostałe zasoby.

Nadlesnictwo Srokowo dementuje, by szkody obejmowały kilka tysiecy hektarów, potwierdzając, że sa największe na Warmii i Mazurach.
Wyjaśnie więc na czym polega "myk" o którym wspominam w artukule (minimalizowaniu szkód na potrzeby statystyki i ku uspokojeniu Kowalskiego - że jego lasy maja sie dobrze i nic im sie nie dzieje.
Plany Urządzania Lasu, które które są sporządzane w cyklach dziesięcioletnich, niweluja do zera straty i szkody z poprzedniej "dziesięciolatki", i rozpoczyna się ewidencja od poczatku wraz z nowym Planem. Zniszczenia poprzedniego okresu sa ewidencjonowane jako nieuzytki, tereny zabagnione, etc i nie wystęują juz jako obszary zniszczone przez bobry. Z całą pewnoscia nie wymyślił tego Nadleśniczy ze Srokowa!
|Odpowiada za to oszustwo Dyrektor, BUL, GUS i DGLP..
Nadleśniczy pisze więc na stronie swojego Nadlesnictwa: "Tak duże zagęszczenie bobrów wywiera istotny wpływ na ekosystemy leśne powodując szkody w drzewostanach w ilości 1165 ha, tj. 7% ogólnej powierzchni nadleśnictwa.".
Pamiętam jak nadleśniczowie RDLP Katowice potwierdzali tezy zawarte w artykule Ewy Siedleckiej z Gazety W. iż przyczyną klęski świerczyn w Beskidzie Ślaskim jest obce pochodzenie tamtejszej populacji.
Co mieli mówić? - Że dali d...
Co ma mówić Nadleśniczy ze Srokowa

http://www.srokowo.olsztyn.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/srokowskie-lasy-krolestwem-bobra#.VvMXyDEpldg

Właśnie niedawno byłem znów w pobliżu Ciechani. Dziś jakże jest inna.
Ale nie o tym.
Rozmawiałem z M.Morawskim właścicielem Hajstry - schroniska z Huty Polańskiej. Gdy chodził do szkoły w Polanach, pod koniec lat 70-tych XX wieku, mieszkająca w jej pobliżu "babcia Ziębowa" pokazywała im skorupę żołwia i opowiadała o tych zwierzętach spotykanych w okolicy.

Panie Andrzeju: nie da rady opublikować prawdziwych informacji o szkodach czy o innych stratach (w tym także ludzkich) w środkach mainstreamu.
Ale gdzieś w opłatkach można poczytać:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/bobr_w_wielkim_miescie_187325.html

@Gość Kazik
Każda szkoda poczyniona przez bobry powinna zostać naprawiona zgodnie z Ustawą ochrony przyrody przez RDOŚ lub zgodnie z prawem własności w trybie postępowania przed sądem. W każdym przypadku należy jednak oczekiwać wykonania szacunku szkody nim dojdzie do jej likwidacji czy też naprawy. Dopiero szacunek ilościowy i jakościowy może być przedmiotem wyceny materialnej. Uważam, że RDOŚ działa niezgodnie z prawem, oczekując od pokrzywdzonych kolejnych nakładów finansowych by ich wnioski zacząć rozpatrywać (w niektórych regionach jest to żądanie oryginałów wypisów z ewidencji oraz oryginałów wyrysów z map ewidencyjnych a w innych rejonach tylko kopii tych dokumentów). Samo szacowanie ilościowe oraz jakościowe, ewidencjonowanie szkody nie wymaga żadnej dodatkowej dokumentacji a jedynie okazania szkody osobie upoważnionej przez RDOŚ do dokonania jej obmiaru. Ewentualna wypłata odszkodowania, gdy jego wysokość nie wzbudza zastrzeżeń poszkodowanego, może powodować żądanie przedstawienia prawa do jego odbioru. Lecz nie musi to być zbiór dokumentów źródłowych. Powinien wystarczyć nakaz płatniczy podatku gruntowego, dowód osobisty i ewentualnie oświadczenie. Niestety dziś praktyka jest inna. W sprawie odszkodowania za zniszczony sad, nie należy się spodziewać odszkodowania za utracone korzyści (prawdopodobnie tylko za wartość zjedzonego drewna). Odszkodowania za rzeczywistą stratę można dochodzić w Sądzie. Z pewnością będzie to wygrana Pana, lecz znając rzeczywistość, nie w wyniku pierwszej rozprawy. W normalny kraju: należałoby oszacować wiek drzewa, jego średni plon oraz zysk z tego plonu przez okres od zasadzenia nowego drzewa do momentu uzyskania plonu jakie dawało drzewo zniszczone. Powinien to zrobić rzeczoznawca i RDOŚ powinien za to zapłacić, gdyż sprawa w Sądzie zwielokrotni tylko koszty i dodatkowo obciąży Państwo. Takimi dodatkowymi kosztami powinien być obciążany niekompetentny urzędnik. Jednak oszacowanie straty ilościowej, która powinna być dokonane przez RDOŚ, zdecydowanie uprościłoby postępowanie przed sądem. RDOŚ nie chce szacować szkód, gdyż nie chce naprawiać prawdziwych szkód i krzywd które mają miejsce na łąkach, sadach, zagrodach chłopskich. RDOŚ i Państwo zachowują się jak Dwór w Polsce pańszczyźnianej.
By wszcząć procedurę zgłoszenia szkody, należy wypełnić specjalnie przygotowany druczek. Zgłoszenie szkody , zawierającej wszystkie niezbędne elementy występujące na druczku, ale przedstawione w innej formie niż opracowany druczek jest dla RDOŚ nieważne (!). Druczek jest na stronie www każdego RDOŚ. Z tego co wiem, można też dokonywać zgłoszeń szkód za pośrednictwem Gmin.

RDOŚ odpowiada za szkody w użytkach rolnych i leśnych. Ostatnio SN określił, ze nie ma podstaw różnicować lokalizacji szkody. Dla każdego logicznie myślacego, szkoda w mieście, na działce budowlanej tym bardziej powinna być szacowana, gdyż tyczy miejsca, gdzie bóbr naturalnie nie występuje. Urzędnik RDOŚ, czy GDOŚ pełniąc służbę państwową powinien pierwszy zgłaszać tego typu problem merytoryczny i problem niespójności prawnej. Zamykanie oczu i nie zgłaszanie usterek prawnych jest działaniem na szkodę państwa i źle świadczy o służbach tego państwa. O tym, że urzędnicy RDOŚ działaja nie tylko przeciwko duchowi prawa, ale również na szkodę kraju pozwoliłem sobie napisać oddzielnie na stronach WM.
Zdaję sobie do pewnego stopnia sprawę z kondycji bobrzego stada i infekcji jakie te zwierzęta niosą.
Znam historię reintrodukcji bobra w Polsce, poznałem swego czasu prof. Wirgiliusza Żurawskiego, osobiście b. mocno zaangażowanego w te prace. Uważam, ze dorobek PZŁ i PAN w tym zakresie jest ogromny. Uważam też, że dzisiejsze karygodne działania RDOŚ i GDOŚ w zakresie nadzoru nad stadem doprowadza do jego wyniszczenia. Służby nie podległe prawu, lecz pod nadzorem demagogów ideologicznych nie są w stanie działać racjonalnie. Najczęściej sieją spustoszenie i powodują zgliszcza.
Dziękuję za komentarz.
http://wolnemedia.net/ekologia/tragiczny-los-bobra-znajdujacego-sie-pod-ochrona/

Witam Panie Robercie,
Komentator Arkadio lapie z slowka - gromada bobrow w stawie nie stwarza zagrozenia epidemiologicznego. Gromada zdechlych bobrow w stawie jest bezproblematyczna wylacznie w czaszce "pszyrodnika", ktory tego stawu nie ma pod nosem. Druga sprawa to padle, badz zabite bobry. Nie wiadomo zbyt wiele na temat kondycji zdrwotnej naszych bobrow. Dwa lata temu jeden z osrodkow naukowych w zachodniej Polsce badal pod tym katem kilkadziesiat egzemplarzy. Wyniki nie sa specjalnie budujace - wiekszosc zwierzat byla niesamowicie zainfekowana roznymi pasozytami. Stwierdzono tez wystepowanie gruzlicy bydlecej i innych "nieciekawych" rzeczy wsrod bobrow. Regularnie pojawiajace sie, padle z niewiadomych przyczyn osobniki wcale nie sa zabawnymi. Tym bardziej, ze jednoznaczne ustalenie przyczyn smierci w przypadku daleko posunietego rozkladu jest niemozliwe. Odnosnie powyzszego problemu epidemiologicznego mozna Panu poradzic tylko regularne chodzenie do kosciola i modlitwy o to sie zeby bobrze trupy byly raczej ofiarami szpadla sasiada, pasozytow niz czegos powazniejszego. Brzmi cynicznie ale tak jest i pod tym wzgledem nie moze sie Pan spodziewadz zadnej pomocy - znikad. A ze strony organow administracji, ktore "zarzadzaja" tym gatunkiem czy "pszyrodnikow" juz w ogole. O ile uda mi sie cos znalezsc w internecie na temat badan dot. zdrowotnosci bobra naszego powszedniego , postaram sie wrzucic jakis link.

Druga sprawa dotyczy szkod. Pani Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Aleksandra Atłowska mogla miec Pana i pana lamenty gleboko w 4 literach i ma je zapewne nadal. Niezaleznie od tego jak intensywnie Pan sie bedzie uskarzal. Do sierpnia ub. mielismy w ustawie o ochronie przyrody regulacje, iz Skarb Panstwa odpowiada wylacznie za szkody w uprawach rolnych. O ile dobrze zrozumialem panski ogrod taka uprawa nie byl i nie jest. Stad ignorowanie Panskich lamentow bylo w pewnym sensie uzasadnione. W ub. zapadl wyrok TK kwestionujacy te regulacje i "organa" na dzien dzisiejszy obowiazane sa szacowac KAZDA szkode we wlasnosci, mimo iz nie ma jeszcze przepisow wykonawczych. Na Pana miejscu zwrocilbym sie ponownie do RDOSia - wskazujac na istniejacy stan prawny. Jesli instytucja nie zareaguje to jest Sad Administracyjny gdzie zlozenie skargi na opieszalosc organu jest stosunkowo proste. Polecalbym wlasnie ta droge. Inaczej moze Pan lamentowac do sadnego dnia.
pozdr
daka

Odsłon: 19441
Robert Grzeszczyk
Leśnik, studia podyplomowe z zarządzania i organizacji przedsiębiorstw.
<< Październik 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »